Ucieczka. To jedyne o czym byłam w stanie myśleć. Nie mogłam pozwolić, aby śmierć mojej matki poszła na marne. Nie mogli mnie złapać. I chociaż brakowało mi już sił musiałam biec dalej. Za każdym razem, gdy chciałam przestać i się poddać przypominałam sobie ją. To jak krzyczała żebym uciekała. To jak walczyła w mojej obronie. Oraz jej ciało opadające na podłogę, gdy jeden z nich przebił jej serce sztyletem. Wiedziałam, że za tym kryło się coś więcej. Pamiętałam wyraz twarzy mojej matki, gdy wtargnęli do naszego domu. Nie była zszokowania lub zaskoczona czy zdziwiona. Patrzyła na nich oczami twardymi jak skała. Wyglądała jakby spodziewała się tego już wcześniej. Zresztą nic dziwnego. Łowcy wampirów nigdy nie dawali nam spokoju ze względu na mojego ''ojca''. Nienawidziłam go całym sercem, a on miał nas w nosie. Ale co w tym dziwnego. Nigdy go nie obchodziłam. Ani ja, ani moja matka. Byłam tylko czystym przypadkiem. Kiedy byłam mała nie rozumiałam czemu moja mama tak go nienawidzi. Przez 3 lata nie mogłam z niej tego wyciągnąć, ale w końcu się udało. Powiedziała mi to tak po prostu. Najzwyczajniej w świecie powiedziała 7 letniej dziewczynce ( czyli mi ), że mój ojciec ją zgwałcił, a gdy dowiedział się, że moja mama jest w ciąży wyniósł się z miasta i więcej go nie zobaczyłyśmy. Tak, zgadza się mój ojciec jest wampirem. Ja miałam tyle szczęścia, że nie urodziłam się z kłami i zamiłowaniem do krwi. Jednak dzięki niemu i tak miałyśmy okropne życie. To przez niego teraz uciekam. To z jego winy moja mama nie żyje. Jeżeli kiedykolwiek go spotkam to przysięgam, że pożałuje iż kiedykolwiek spotkał moją matkę. Oraz podziękuje mu za to, że jako 19 letnia dziewczyna muszę uciekać przez las goniona przez łowców wampirów.
Chciałam, żeby cierpiał tak samo, jak ja cierpiałam teraz.
Cześć!
Witam was na moim blogu. Muszę przyznać, że prolog nie wyszedł mi w ogóle, ale zapewniam, że rozdziały będą długie, ciekawe i pełne akcji ( o ile akcja będzie pasowała do tego co dzieje się w rozdziale)
Proszę o szczere komentarze. Nawet negatywne
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz